piątek, 27 marca 2009

Ballada o Samobójcy

Kula przebiła moje serce
Lecz zdziwiła się wielce
Bo trafiła w puste miejsce
Wypalone
Zniszczone
Splądrowane
Pustką załatane
Nawet sie nie spociłem
Nawet nie wykrwawiłem
Wstałem
Spodnie otrzepałem
Na ranę spojrzałem
Głowe podniosłem
Ręce wzniosłem
Modlić się począłem
Światem zachwycony
W duszy uniesiony
Lecz gdy modlić się przestałem
W okół się rozejrzałem
Wtem sobie uświadomiłem
Że się nigdzie nie ruszyłem
Czyli?? Bóg mnie uratował?
Nowe życie mi darował??
Więc pistolet odrzuciłem
DŁugo się zastanowiłem
Nad sobą, Myślą i nad ciałem
By wiedzieć co ja stracić chciałem
Gdy się świat w okół nas wali
Gdy nawet miłość nas nie scali
Gdy śmierć podobna jest do fali
Gdy jest z życiem na równej szali
Trzeba siłę mieć by walczyć
Życie nas nie będzie niańczyć
Jeśli pragniesz wciąż pomocy...
Mów do Boga... Da Ci swojej mocy.

2 komentarze:

  1. Mistrzu, boskie- bo jest wiara, nadzieja i miłość.
    Pomimo motywu samobójstwa, co prawda nieudanego, i pesymistycznej wizji świata, tchnie nadzieją i optymizmem.

    OdpowiedzUsuń
  2. boskie :)
    nie lubię wierszy rymowanych, bo zazwyczaj wychodzi jakieś bezsensowne gówno. ale to Ci się udało :D xD

    OdpowiedzUsuń